Dlaczego warto zlecić tworzenie strony specjalistom?
czytaj więcej
Zawsze miałem problem z blogiem. Nie z pisaniem, tylko z czasem. Tematów niby jest mnóstwo, ale kiedy siadasz do bloga po całym dniu pracy, w głowie masz… pustkę. Jeśli prowadzisz firmę, pewnie znasz to z autopsji.
Prowadzenie bloga firmowego zwykle kończy się tak samo: kilka wpisów na start, potem jeden na kwartał, potem cisza. Dlatego zmieniliśmy podejście. Nie wymyślamy już tematów. Bierzemy je z rozmów, które i tak prowadzimy codziennie z agentami AI (to asystenci AI, którzy nie tylko odpowiadają na pytania, ale sami wykonują zadania: poprawiają stronę, piszą kod, przygotowują dokumenty).
Pokażę Ci, jak to działa i jak zrobić podobnie u siebie, nawet jeśli z AI nie korzystasz. A ten wpis powstał właśnie w ten sposób :-)
Spis treści
Dlaczego blog firmowy umiera po trzech wpisach?
Bo pisanie to zadanie „na potem”. Klient dzwoni teraz, faktura musi wyjść dziś, a wpis może poczekać. I czeka.
Drugi problem jest gorszy. Kiedy ktoś w firmie dostaje zadanie „napisz coś na bloga”, zaczyna od wymyślania tematu. Z sufitu. Tak powstają teksty, które nikomu nie pomagają, bo nie odpowiadają na żadne prawdziwe pytanie.

Kiedy przejrzałem swoje stare wpisy, część z nich zaczyna się wprost od telefonu klienta albo od problemu, który akurat rozwiązywaliśmy.
O czym pisać na blogu firmowym? O tym, co robisz codziennie
Pomyśl, ile razy w tygodniu tłumaczysz klientowi to samo. Dlaczego coś trwa tak długo. Od czego zależy cena. Co zrobić, gdy coś przestało działać.
Każde takie pytanie to gotowy wpis. Jest w nim wszystko, czego potrzebuje dobry tekst: prawdziwy problem, przyczyna, rozwiązanie i konkret z praktyki. Nie musisz niczego wymyślać, wystarczy spisać.
Kłopot w tym, że nikt tego nie spisuje. Rozmowa się kończy, problem jest rozwiązany, a wiedza… ucieka.
Jak rozmowy z AI zamieniają się w tematy na bloga?
Sporą część pracy wykonujemy dziś razem z agentami AI. Programowanie, pozycjonowanie, reklama w Google, dokumenty RODO, wnioski o dotacje. Dziennie to kilkadziesiąt rozmów.
Każda taka rozmowa to zapis: z czym przyszliśmy, co nie działało, dlaczego i jak to naprawiliśmy. Czyli dokładnie to, czego szuka czytelnik bloga.
Wystarczyło nauczyć AI jednej dodatkowej rzeczy: po skończonej pracy sprawdzić, czy z tej rozmowy wyjdzie wpis.
Jak to działa krok po kroku?

Przegląd rozmów po pracy
Kiedy ktoś kończy pracę i pisze „kończymy”, AI od razu sprawdza jego rozmowę. Rano przegląda jeszcze rozmowy z poprzednich dni, których nikt tak nie zamknął. Większość rozmów nie daje tematu i to jest w porządku. Poprawka w kodzie czy zmiana w ustawieniach rzadko kogoś zainteresuje.
Bardzo krótkie rozmowy odpadają od razu, resztę ocenia najlepszy model AI, z którego korzystamy. Próbowaliśmy najpierw przesiewać je tańszym modelem, ale gubił dobre tematy, łącznie z rozmową, z której powstał ten wpis. (Kiedy pisałem ten tekst, codzienny przegląd i pytanie o zgodę dopiero uruchamialiśmy. Ten wpis powstał z rozmowy wybranej ręcznie.)
Co nigdy nie trafia na bloga?
To najważniejszy krok. Filtr działa dwa razy: przy wyborze tematu i na gotowym tekście, tuż przed publikacją. Odpada wszystko z tej listy:
- person_off
Klienci
Nazwy, dane, wyniki i problemy, które ktoś mógłby rozpoznać jako swoje.
- lock
Nasze zabezpieczenia
Jak chronimy systemy, z których korzystamy. Wiedza dla czytelnika tak, instrukcja dla włamywacza nie.
- payments
Ceny wewnętrzne
Koszty, marże i stawki podwykonawców.
- badge
Dane osobowe
Imiona, adresy, telefony i cytaty z naszych rozmów.
Decyzję podejmuje człowiek
AI tylko proponuje. Temat trafia do osoby, z której rozmowy pochodzi. Jeśli sama zakończyła pracę słowem „kończymy”, dostaje go od razu. Jeśli nie, zobaczy go, kiedy następnym razem siądzie do pracy. Odpowiada jednym słowem: tak, szkic albo nie. Zajmuje to kilka sekund i nie wybija z rytmu.
Czy ktoś tego w ogóle szuka?
Zanim powstanie pierwsze zdanie, sprawdzamy w Planerze słów kluczowych Google Ads, jak ludzie wpisują ten temat w wyszukiwarkę i jak często. Na przykład „prowadzenie bloga firmowego” Polacy wyszukują około 170 razy w miesiącu, a „tematy na bloga” około 40 (dane z Planera słów kluczowych Google Ads, październik 2026).
Takie frazy trafiają do tytułu i nagłówków. Ale jeśli temat jest dobry, a frazy brak, piszemy i tak. Nie naginamy tematu pod wyszukiwarkę.
Pisanie stylem autora
AI do pisania artykułów ma jedną wadę: pisze jak broszura. „W dzisiejszych czasach…”, „warto zauważyć…”, „kompleksowe rozwiązanie”. Czytasz trzy zdania i wiesz, że to nie człowiek.
Dlatego nauczyliśmy AI stylu na moich własnych wpisach z lat 2018-2020. Krótkie akapity, nagłówki w formie pytań, mówienie na Ty i zero waty. Gotowy tekst przechodzi jeszcze osobne sprawdzenie, czy nie brzmi sztucznie.
Grafika i publikacja
Na koniec powstaje miniatura w barwach marki, grafiki do treści, spis treści i wpis ląduje na stronie. Domyślnie od razu, bo liczy się tempo. Kto woli, wybiera szkic i publikuje później.
Czy AI do pisania artykułów to nie jest pójście na skróty?
To zależy, skąd AI bierze treść. Jeśli dostaje sam temat, wymyśla. Liczby, przykłady, „historie klientów”. Wygląda to dobrze, dopóki ktoś nie sprawdzi.
U nas AI nie ma prawa niczego wymyślać. Każdy fakt we wpisie pochodzi z prawdziwej rozmowy albo z publicznego źródła. Jeśli czegoś brakuje, wpis się zatrzymuje i czeka na człowieka.
Google pisze wprost, że nagradza treści tworzone z własnego doświadczenia i dla ludzi, a nie pod wyszukiwarkę (wytyczne Google o pomocnych treściach). A rozmowa z codziennej pracy to właśnie doświadczenie, zapisane na gorąco.
Więcej o tym, kiedy AI pomaga w pisaniu, a kiedy szkodzi, przeczytasz we wpisie Czy mogę używać AI do pisania tekstów?
Jak znaleźć tematy na bloga, jeśli nie korzystasz z AI?
Ten sam mechanizm działa na kartce. Wystarczą trzy kroki:
Zapisuj pytania klientów
Przez tydzień notuj każde pytanie z maila, telefonu i rozmowy przy ladzie. Słowo w słowo, tak jak padło.
Sprawdź, czy ktoś tego szuka
Wybierz pytania, które wracają najczęściej, i zobacz w Planerze słów kluczowych, jak ludzie wpisują je w Google.
Odpowiedz jak przez telefon
Napisz odpowiedź tak, jak tłumaczysz ją klientowi. Bez definicji z encyklopedii.
Jeśli zaczynasz od zera, przeczytaj też, jak przygotować treści na stronę WWW i czego nie robić, pisząc teksty SEO.
Najczęstsze pytania o blog firmowy
Jak prowadzić bloga firmowego, gdy nie mam na to czasu?+
Nie wymyślaj tematów, tylko je zbieraj. Pytania klientów i problemy, które rozwiązujesz w pracy, to gotowe wpisy. Zostaje spisanie odpowiedzi, a to można zlecić albo zrobić z pomocą AI.
O czym pisać na blogu firmowym?+
O tym, o co pytają Cię klienci: ile coś trwa, od czego zależy cena, co zrobić, gdy coś nie działa. Jeśli tłumaczysz coś drugi raz w tym miesiącu, to jest temat na wpis.
Czy wpis napisany przez AI jest gorszy dla Google?+
Google ocenia, czy tekst jest pomocny i oparty na doświadczeniu, a nie to, czym go napisano. Słaby jest tekst bez konkretów, wymyślony od zera. Wpis z prawdziwej rozmowy, z prawdziwymi liczbami, broni się niezależnie od narzędzia.
Ile tematów da się wyciągnąć z jednej rozmowy?+
Często żadnego. Większość rozmów to zwykła praca, z której nic ciekawego dla czytelnika nie wynika. Ale jeśli rozmowa ma temat, to zwykle więcej niż jeden: jedna sprawa potrafi pasować do kilku naszych stron i na każdą powstaje osobny wpis. Dlatego przeglądamy wszystkie rozmowy, a nie czekamy na natchnienie.
Pamiętaj
Blog firmowy nie potrzebuje weny. Potrzebuje nawyku zapisywania tego, co i tak robisz codziennie. Odpowiadasz klientom na pytania i rozwiązujesz ich problemy, więc tematów masz więcej, niż zdążysz napisać.
Jeśli chcesz to poukładać u siebie, zobacz, jak robimy content marketing i copywriting, albo napisz do mnie lub zadzwoń - doradzę Ci, od czego zacząć.








Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy! Dodaj komentarz